Deszczowo, ale super pozytywnie, czyli ślub Eweliny i Grzegorza.
Sierpień 25, 2009Dzień ślubu Eweliny i Grzegorza zapamietam na długo i to wcale nie przez non-stop padający deszcz, a przez wspaniałą, radosną i bardzo przyjazną atmosferę, którą stworzyli zarówno Młodzi oraz ich goście. Podczas przygotowań, przyjazdu Młodego, błogosławieństwa poznałem nowe zwyczaje panujące w okolicach Górna i Woli Jachowej (20 km na wschód od Kielc), które różnią się od dotychczas spotykanych. Na przykład Pani Młoda wita Pana Młodego w „ubraniu cywilnym”, a dopiero później wraz z druhnami ubiera się w suknię ślubną. Przed ślubem było trochę stresu i pośpiechu, ale kiedy tylko Ewelina i Grzegorz weszli do kościoła wszystko to odeszło w niepamięć. A na weselu, jak to na prawdziwym weselu. Zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa. Wszyscy radośni, na luzie, roześmiani i bardzo przyjacielsko nastawieni, tak że bardziej można było się poczuć jak gość weselny, a nie osoba wykonująca na weselu swoją pracę. Czas do oczepin zleciał dosłownie w jedenj chwili, a zdjęcia robiłem z wielką przyjemnością i uśmiechem, bo po prostu nie dało się inaczej. Ewelino i Grześku, jeszcze raz dziękuję za wszystko i do zobaczenia na weselu u Sylwii i Sebastiana w przyszłym roku. Już nie mogę się doczekać, bo na pewno będzie tak samo super.



















































































































