Ilona przed ślubem.
Listopad 25, 2009Czy przed ślubem Panna Młoda musi być zestresowana?

Fotografia ślubna to moja pasja, moja praca, moja codzienność... Daje mi radość, daje mi emocje, daje satysfakcję... Ta pasja sprawia, że chcę, żeby wykonane przeze mnie zdjęcia były coraz lepsze. Ta pasja rozwija, uczy nowego, ale uczy także pokory. Ta pasja to bardzo ważny element w moim życiu...
Jest jednak dla mnie coś ważniejszego od niej, zdecydowanie coś najważniejszego. To rodzina. Kochana żona Gosia, najwspanialszy synek Bartuś i ja. Taki nasz mały świat. Nasze radości i sukcesy, nasze smutki i troski, nasze lepsze i gorsze chwile...
A blog? Jest wspólny. Jest w nim miejsce zarówno dla rodziny, fotografii ślubnej oraz innych bardziej i mniej uroczystych wydarzeń i sytuacji, które udało mi się zatrzymać w kadrze. Dlaczego nie kontynuuję starego bloga? Był on nowością, poligonem doświadczalnym, moją dumą i radością. Ale po pewnym czasie okazało się, że nieświadomie zrobiłem go nie do końca tak jak chciałem i dlatego powstał ten nowy blog, już taki jaki chcę.
pozdrawiam i zapraszamMARCIN KOWALCZYK
e-mail: foto@marcinkowalczyk.com
tel.: 793-780-215
Gadu-Gadu: 1256490
Czy przed ślubem Panna Młoda musi być zestresowana?

Zdjęcia ślubne na blogu miały być dopiero jak oddam wszystkie zdjęcia Parom Młodym, ale… robię właśnie wyjątek. Jestem w trakcie obrabiania ślubu Ilony i Michała i tak sobie pomyślałem, żeby chociaż mały wycinek zamieścić na blogu i padło na plener.
Tak więc na początku podziękowania dla Ilony i Michała za wytrwałość w tak niesprzyjających warunkach pogodowych, ponieważ zdjęcia robiliśmy między deszczem a deszczem, w temp. ok 2 stopnie. Było mokro, zimno i bardzo nieprzyjemnie, dlatego plener był krótki i ograniczyliśmy do jednego miejsca. A co z tego wyszło można zobaczyć poniżej.
Będę nieskromny oraz samolubny i zacznę od swojego autoportretu zrobionego podczas pleneru. Widać, że oprócz tego, że robię zdjęcia, to jeszcze z własnej nie przymuszonej woli robię za wieszak na welon, którego czasem po prostu nie ma gdzie położyć:

A teraz przejdźmy do właściwych zdjęć:









Kiedy widzę te zdjęcia to uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. To taki odruch bezwarunkowy. Miłość, szczęście i radość !!!

A teraz troszkę jesieni w jej prawdziwych kolorach:









Kilka spojrzeń Ilony:






No nareszcie w futerku. Zimno jak diabli, ale uśmiech nie znikał z twarzy Ilony od samego początku do samego końca:

A teraz jeszcze tylko przytulić się do siebie…

… i spojrzeć razem w to co przed Wami.

To pierwsze spotkanie z Iloną i Michałem, ale nie ostatnie, bo przecież przed plenerem był ślub i świetna zabawa na weselu, które w przyszłości na pewno pojawią się na blogu.