Savoir-vivre przy stole.
Grudzień 6, 2009Tak wygląda jedzenie wg Bartusia. Nie ma etykiety, nie ma „ą” ani „ę”, a jest radość i pełny spontan.:




Fotografia ślubna to moja pasja, moja praca, moja codzienność... Daje mi radość, daje mi emocje, daje satysfakcję... Ta pasja sprawia, że chcę, żeby wykonane przeze mnie zdjęcia były coraz lepsze. Ta pasja rozwija, uczy nowego, ale uczy także pokory. Ta pasja to bardzo ważny element w moim życiu...
Jest jednak dla mnie coś ważniejszego od niej, zdecydowanie coś najważniejszego. To rodzina. Kochana żona Gosia, najwspanialszy synek Bartuś i ja. Taki nasz mały świat. Nasze radości i sukcesy, nasze smutki i troski, nasze lepsze i gorsze chwile...
A blog? Jest wspólny. Jest w nim miejsce zarówno dla rodziny, fotografii ślubnej oraz innych bardziej i mniej uroczystych wydarzeń i sytuacji, które udało mi się zatrzymać w kadrze. Dlaczego nie kontynuuję starego bloga? Był on nowością, poligonem doświadczalnym, moją dumą i radością. Ale po pewnym czasie okazało się, że nieświadomie zrobiłem go nie do końca tak jak chciałem i dlatego powstał ten nowy blog, już taki jaki chcę.
pozdrawiam i zapraszamMARCIN KOWALCZYK
e-mail: foto@marcinkowalczyk.com
tel.: 793-780-215
Gadu-Gadu: 1256490
Tak wygląda jedzenie wg Bartusia. Nie ma etykiety, nie ma „ą” ani „ę”, a jest radość i pełny spontan.:



