Archive for Marzec, 2012

Plener Agnieszki i Grzegorza miał odbyć się w zimowej scenerii w Kielcach i okolicach. Niestety, albo i stety kilka dni po ich ślubie nadeszło ocieplenie i śnieg bardzo szybko stopniał. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Agnieszka z Grzegorzem zrobili sobie tygodniowy wypad do Zakopanego i tu zrodził się pomysł na plener w Tatrach. Długo się nie zastanawiałem i po intensywnej obserwacji prognoz pogody ustaliliśmy, że plener robimy w sobotę od rana, kiedy miała być piękna słoneczna pogoda. W pogodę trafiliśmy idealnie, bo dzień wcześniej i dzień później było pochmurno, mglisto i w sumie niewiele było widać. Ponieważ warunki do chodzenia były bardzo trudne z uwagi na lód i lodoszreń, tak że ograniczyliśmy się jedynie do Kasprowego Wierchu i kilku zdjęć w Dolinie Kościeliskiej. Poranny wjazd na Kasprowy odbył się praktycznie bez kolejki, tak że bardzo szybko znaleźliśmy się na górze. A tu bajka !!! Prawdziwa zimowa bajka jeśli chodzi o scenerię i widoki. (Kilkanaście zdjęć nie plenerowych z Kasprowego znajduje się tutaj). Jednak ostre słońce i śnieg nie koniecznie były sprzymierzeńcem, ponieważ strasznie raziły w oczy. Ja to pół biedy, ale Agnieszka z Grześkiem odczuli to dość mocno. Będąc na górze pośród narciarzy i turystów Młodzi wywoływali bardzo duże zainteresowanie i na każdym kroku spotykali się z bardzo sympatycznymi komentarzami, pozdrowieniami i życzeniami. Agnieszka gdyby zbierała „małe co nieco” jak misie na Krupówkach za każde zrobione z nią zdjęcie, to uzbierałaby pewnie dość pokaźną sumkę. Fotografowali się z nią starsi i młodsi, wolni i żonaci… i ja też mam z nią zdjęcie, a co. Na każdym kroku mówili na nią „Królowa śniegu”, zresztą patrząc na Agnieszkę to trzeba przyznać, że mieli rację. A póki co starczy może słów, niech zdjęcia pokażą jak było:

Martyna i Szymek.

Marzec 19, 2012

Martyna i Szymon to świetna Para, którą mieliście już możliwość poznać i zobaczyć podczas sesji narzeczeńskiej, którą jakiś czas temu pokazywałem na blogu. Tym razem nadszedł czas na pokazanie reportażu z Ich dnia ślubu oraz zdjęć plenerowych, które zrobiliśmy kilkanaście dni później. Martyna mnie prosiła, żebym nie rozpisywał się za bardzo, tak więc uszanuję jej prośbę i napiszę jedynie kilkanaście zdań wielokrotnie złożonych tytułem wstępu. Co mogę powiedzieć o Martynie i Szymku? Na pewno same superlatywy, a jest ich tyle, że nie wiem od których zacząć. Zacznę może od tego, że wszystko mieli perfekcyjnie przygotowane i zorganizowane zarówno przed ślubem jak i po ślubie oraz w trakcie wesela. Dopilnowali dosłownie każdego szczegółu i sami wszystko robili i przygotowywali, począwszy od zaproszeń, poprzez menu, winietki, tablice z rozmieszczeniem gości po ułożenie wszelkich detali i dekoracji, dekoracji samochodu oraz zorganizowanie dodatkowych atrakcji jak puszczanie lampionów,obsypywanie płatkami kwiatów, tort, prezenty i podziękowania dla rodziców, a także prezent dla Martyny (to akurat bez jej udziału), bo akurat w tym dniu wypadły jej urodziny. Tak, że tutaj wielki szacun dla Młodej Pary. Następny wielki plus to atmosfera jaką wytworzyli wokół siebie zarówno Martyna i Szymek, ich rodzice, świadkowie oraz goście. Było bardzo, bardzo przyjemnie, wesoło, spokojnie i zupełnie bezstresowo, czyli idealnie, tak jak powinno być w dniu ślubu. Dobry humor towarzyszył każdemu od samego początku fotografowania. A zaczęliśmy od salonu fryzjerskiego i uczesania Martyny. Potem wizyta u Szymka i kilka zdjęć z jego przygotowań, a następnie szybki przejazd do Martyny, gdzie wizażystka Agnieszka Załęcka jak zwykle wykonała kawał świetnej roboty robiąc make-up Martynie. A ja tym razem już wiedziałem, że jak robi „kreskę” to mam nie rozśmieszać. No a potem ostatnie szlify przygotowań, błogosławieństwo, sakramentalne „Tak” i wesele, na którym muzykę serwował i gości bawił jeden z najlepszych kieleckich DJ, Janusz Wsół. Było także kilka zaskakujących momentów, z których jedne się widziało, a o innych się słyszało. Ale… Martyna prosiła, żeby było krótko, tak że zapraszam do obejrzenia zdjęć:

ceremonia ślubu: kościół p.w. św. Józefa Robotnika w Kielcach.

wesele: hotel Miedziana Góra w Miedzianej Górze k/Kielc.

 

I taka miła niespodzianka: