Archive for Marzec, 2013

Z niczego coś – 1.

Marzec 25, 2013

” Z niczego coś”, to taka moja nowa seria wpisów na blogu pokazująca jak z na pozór zwykłego zdjęcia można wydobyć naprawdę wiele, jak można zmienić jego klimat, jego odbiór przez obróbkę w programach graficznych, jak można ze zdjęcia, które można powiedzieć jest jednym z wielu stworzyć zdjęcie, które zdecydowanie wyróżnia się. A jak to robię, jak obrabiam ? Normalnie, najzwyczajniej w świecie… po prostu patrzę w monitor i najprostszymi metodami staram się zrobić zdjęcie atrakcyjniejszym niż było w oryginale. Tu nie ma żadnej tajemnej wiedzy, żadnego sposobu, a jest tylko patrzenie, no i trzeba wiedzieć co ma się pod ręką i jak to można wykorzystać. Gotować nie umiem, ale kucharze też wiedzą co z czym pomieszać i w jakich ilościach, żeby to było dobre. To chyba mniej więcej to samo.

Jako pierwsze w tej serii znajdzie się zdjęcie z pleneru Asi i Tomka i było to bodajże ostatnie lub przedostatnie zdjęcie zrobione w trakcie sesji. Było popołudnie, pogoda nie rozpieszczała, było praktycznie bezchmurne niebo, a słońce znajdowało się jeszcze dość wysoko i strasznie mocno świeciło. Zdjęcie to nie powstałoby gdyby właśnie nie Asia i Tomek, którzy weszli do wody, do najzwyklejszego zalewu jakich jest mnóstwo wszędzie. Do tego użycie w miarę szerokiego kąta i mamy zdjęcie. Było ono jednym z wielu. Robiąc selekcję wpadłem na pomysł, że spróbuję trochę zmienić światło, zmienić kolory, tak żeby wyglądało na bardziej klimatyczne, na ciekawsze, zrobione o zdecydowanie przyjemniejszej porze dnia. Trochę zabawy w Lightroomie spowodowało, że powstało jedno z moich ulubionych zdjęć plenerowych, spokojne, nastrojowe, klimatyczne, takie jak lubię.

A jak wyglądało ono prosto z aparatu i jak wygląda po obróbce można zobaczyć poniżej. 

 

 Po zimowym plenerze na Kasprowym Wierchu z Agnieszką i Grzegorzem, z którego zdjęcia można zobaczyć tutaj i tutaj, tym razem w te same miejsca wyciągnęli mnie Karolina z Wojtkiem, jednak z tą małą różnicą, że plener odbył się latem. Długo nie musieli mnie namawiać właśnie na tą miejscówkę i z wielką ochotę bardzo wczesnym rankiem wsiadłem w samochód i ruszyłem do Zakopanego, gdzie czekali już na mnie Karolina i Wojtek. Szybkie przepakowanie gratów z mojego samochodu do ich i ruszamy do Kuźnic, skąd busem jedziemy pod dolną stację kolejki na Kasprowy. Po wyjściu z busa naszym oczom okazała się kolejka do kasy dłuższa pewnie niż za komuny za papierem toaletowym. Tak na pierwszy rzut oka na jakieś 3, 4 godziny stania. Hmmm… Karolina w sukni, Wojtek w garniturze, tak że jedyna nadzieja w nich. Niech idą pierwsi, uśmiechają się do ludzi i grzecznie proszą żeby ich, tzn. Nas wpuścili ludzie poza kolejnością. Ufff, dzięki Bogu, sami dobrzy ludzie stali w tej kolejce, bo po kilku chwilach byliśmy już przy kasach, a po drodze i zresztą na górze też, Młodzi dostali więcej życzeń niż po ślubie pod kościołem. Po wjeździe na Kasprowy przywitała Nas bardzo przyjemna pogoda, praktycznie bezchmurne niebo, słaby wiatr, nawet ciepło, tylko bardzo mocne słońce utrudniało fotografowanie. Po kilkunastu minutach na niebie zaczęło pojawiać się coraz więcej obłoków i chmur, co na kilku zdjęciach dało bardzo fajny efekt, a po ok. godzinie zachmurzyło się już całkowicie. Zaczęło wiać, zrobiło się zimno, a w chmurach widać było mniej więcej tyle co we mgle, tak że nastał właściwy moment do opuszczenia Kasprowego Wierchu i zjechania na dół. Na dole zrobiliśmy jeszcze kilka zdjęć i z przerwą na obiad ruszyliśmy do Doliny Kościeliskiej. Tam czekał na Nas już góral Stasek, który swoim powozem zawiózł Nas najdalej gdzie można dojechać w głąb doliny, a następnie już pieszo poszliśmy trochę dalej zrobić następną część pleneru. Niestety nie jestem pasjonatem gór, choć nie powiem, piękne są, nie jestem też pasjonatem pieszych wędrówek, więc tak naprawdę nie wiem nawet w jakich miejscach robiliśmy tam zdjęcia, a w google nie chce mi się szukać. W każdym bądź razie miejsca te były bardzo fajne.

Jednym słowem plener bardzo męczący, długi, ale bardzo fajny, a to za sprawą nie tylko miejsc, a przede wszystkim za sprawą Karoliny i Wojtka, z którymi naprawdę świetnie spędziło się te kilka godzin. Jeszcze raz dzięki !!!

A tak to wszystko wyglądało:

pkarolinawojtek_0009_plener

0032_karolinawojtek

pkarolinawojtek_0050_plener

pkarolinawojtek_0052_plener

 

pkarolinawojtek_0074_plener

Ha, ha i nawet ja się załapałem na zdjęciu !!! Dzięki Wojtek 🙂

A po zjeździe z Kasprowego Naszym oczom ukazała się taka kolejka chętnych do wjazdu… Na dole ciepło i słonecznie, a na górze już pochmurno, mgła, wiatr i zimno.

Z Kasprowego Wierchu przenieśliśmy się do Doliny Kościeliskiej.

0071_karolinawojtek

pkarolinawojtek_0125_plener