Milena i Paweł cz. 1. Dużo słów, jeszcze więcej zdjęć.

Październik 26, 2010

Hmm… nie wiem co napisać, od czego zacząć… Zacznę może od tego, że czasem są takie śluby, dla których mimo najszczerszych chęci brakuje miejsca w jednym wpisie. Brakuje miejsca, żeby wszystko pokazać za jednym razem.  Są one po prostu MEGA pod wieloma względami. Tak było w przypadku ślubu Mileny i Pawła. Pozornie na początku wszystko było pod górkę. Na kilka dni przed ślubem w rozmowie z Mileną dowiedziałem się, że będzie trzech kamerzystów !!!. Do tego w dniu ślubu pogoda nie rozpieszczała, było mokro, szaro, buro i ponuro. W tych początkowych przeciwnościach jedynym pozytywem było to, że wiedziałem że jadę do fajnej i spontanicznej Pary, czyli Mileny i Pawła. Pogoda jak pogoda, w sumie miała najmniejsze znaczenie. Kamerzyści mimo dużych obaw okazali się prawdziwymi profesjonalistami, z którymi świetnie współpracowało się w każdym momencie czy to przygotowań, ślubu czy też wesela. Nie mieli żadnych halogenków na kamerach, nic nie ustawiali, nie reżyserowali, mimo ich trzykrotnej przewagi liczebnej, nie wykorzystywali jej w żaden niecny sposób i każdy mógł znaleźć miejsce dla siebie wykonując komfortowo swoją pracę, za co im jeszcze raz bardzo dziękuję. Czyli to co miało być utrapieniem, okazało się albo neutralne, albo bardzo pozytywne.

A teraz już same pozytywy. Było ich mnóstwo, ale zacznę od Mileny i Pawła. Elegancja, styl i dbałość o szczegóły, to pierwsze co rzuca się w oczy. Przygotowali oni wszystko perfekcyjnie, a wystrój sali, elementy dekoracji, stołów to głównie ich praca i zasługa. Ale jest jeszcze coś ważniejszego, czyli to jacy byli w dniu ślubu Milena i Paweł. Mimo małego stresu nie zapomnieli, że są razem i dla siebie. Przez cały czas spoglądali na siebie, uśmiechali się, rozmawiali ze sobą, nie wstydzili się okazywać emocji, a przy tym wszystko było szczere, prawdziwe i spontaniczne. To m.in. jeden z powodów, dlaczego jest tyle zdjęć.

Kolejnym pozytywem był piękny i bardzo przyjazny do fotografowania kościół Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku-Kamiennej, w którym miała miejsce ceremonia ślubu. Lubię takie kościoły, przestronny, klimatyczny, z przyjemnym światłem i dość ciemny. Dla tych, którzy oglądają bloga, a lubią cyferki, to głównie w użyciu było ISO 6400.

Następnym pozytywem była Restauracja Myśliwska w Skarżysku-Kamiennej, w której miało miejsce wesele. Ale o samym weselu, dekoracjach,  wystroju, szwedzkich stołach i tym co było na nich, świetnym zespole muzycznym Medium & Scat, atrakcjach na weselu, to wszystko będzie w następnym wpisie na blogu. Także plener będzie w następnym odcinku.

A tymczasem zapraszam do obejrzenia pierwszej części reportażu ze ślubu Mileny i Pawła (jak zwykle dużo zdjęć):

Related Posts with Thumbnails

Sebastian Zimmer: PERFECTO MAESTRO. Mega świetny reportaż. Muszę jeszcze raz z żoną wziąść ślub by ztrudnić Ciebie i mieć takie fotografie.

Sylwia: Cudownie się ogląda, też jeszcze raz wyszłabym za mąż ale pewnie byłby problem z terminami u Marcina :) Ja miałam to szczęście, że Marcin robił u mnie zdjęcia :)

Łukasz: Mistrzostwo świata:)

Malina: w życiu nie przypuszczałam, że będę mieć takie piękne zdjęcia....dzięki Marcin :)

Paweł S.: Profesjonalnie - jak zwykle zreszta :) Młodzi na pewno są zachwyceni.

Agata K.: Jak zwykle REWELACJA :) W kilku momentach łezki kręcą się w oczach :) Widać mega wielkie uczucie i Ty Marcinku jesteś PERFEKCJONISTĄ w pokazywaniu właśnie tego :)

Milena i Paweł cz. 2. Dużo zabawy i trochę luzu. « Marcin Kowalczyk BLOG: [...] dużo czasu minęło od pierwszej części wpisu związanego ze ślubem Mileny i Pawła, w której pokazałem to co dzialo się przed ślubem oraz w trakcie ceremonii. Tym razem nadszedł [...]

Dodaj komentarz

*
przerwij