Ślub Ani i Roberta.

Luty 27, 2011

To był zwariowany, niezapomniany i przez kilkadziesiąt minut bardzo stresujący dzień !!! Na dobry początek dość wcześnie rano plener z Adamem i Kasią w Sandomierzu, a następnie przejazd ok. 60 kilometrów do Staszowa na „danie główne dnia”, czyli na ślub Ani i Roberta. I podczas przejazdu pomiędzy Sandomierzem a Staszowem zaczęły się problemy… z samochodem. Mówią przez CB, że miśki suszą tu i tu. Ok myślę sobie, fajnie, tylko że prędkościomierz przestał działać i zbliżając się do nich jechałem tylko na wyczucie oby nie za szybko. Za kilka minut zaczął padać deszcz. Spoko, nie raz przecież padał, ale pierwszy raz przestały mi działać wtedy wycieraczki. A tu czas gonił i to bardzo. Nawet nie wiem co działało a co nie, ale najważniejsze, że jechałem i dojechałem na umówioną godzinę na makijaż Ani. Po makijażu wsiadam do samochodu, a ten nie chce gadać. Deszcz pada, do domu Roberta w sumie blisko, więc w najgorszym razie mogę iść na piechotę. Ale ponieważ miałem trochę czasu zrobiłem hokus-pokus i samochód zagadał. Fajnie. Powoli sobie jadę, szukam bloku Roberta, wyszło słońce, zrobiło się gorąco, no bo lato, opuściłem sobie szyby i… znowu to samo, a co najgorsze szyby nie dają się z powrotem zamknąć, a tu co kilkadziesiąt minut czarne chmury na horyzoncie. Wiedziałem, że jak zgaszę silnik, to znowu będą problemy. I były… I pierwszy raz skorzystałem z Assistance, tak że samochód z opuszczonymi szybami wrócił jeszcze podczas przygotowań na lawecie do Kielc, ja spokojnie mogłem zająć się fotografowaniem, a na miejscu poruszałem się samochodem Roberta, za co mu bardzo jeszcze raz dziękuję. No i oczywiście dziękuję także mojej siostrze i szwagrowi, którzy przyjechali po mnie w nocy. Ok, tyle przygód i stresu, bo reszta dnia była już czystą przyjemnością. Bardzo przyjacielskie i pozytywne nastawienie Ani i Roberta, dużo uśmiechu, swobody i radości, sprawiało, że naprawdę chciało się być z Nimi i fotografować w tym ich wyjątkowym dniu. A wszystko wyglądało mniej więcej tak:

ceremonia ślubu: kościół pw. Świętej Barbary w Staszowie

wesele: Restauracja Perła w Golejowie k./Staszowa

No i plenerowy spacer po… Sandomierzu. Tym razem obyło się już bez żadnych przygód.

Related Posts with Thumbnails

Sebastian Zimmer: Zachowam milczenie bo Pan a raczej Mistrz jest blisko. :) - genialne

AniaK: Jak zwykle - cudownie :-)

Tomek Sipiera: Bardzo fajny materiał.

Justyna: Bardzo sympatyczny materiał!!!! Po prostu cudowny!!! A to zdjęcie a'la Hugh Hefner świetne !!!! :-))))

Paweł S.: To: http://www.marcinkowalczyk.com/blog/wp-content/uploads/2011/02/0004_plener_0175_aniarobert.jpg chyba mój faworyt zdjeciowy - szkoda jednak ze tak "szeroko" - Dziewczyna sie na tej fotce świetnie prezentuje. Calość jak zwykle - świetna.

Marcin Kowalczyk: Dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo, a przede wszystkim za odwiedziny i obejrzenie jak zwykle obszernego materiału. Paweł, to zdjęcie to 85 było robione ;) A to fakt, Ania niczym modelka wyglądała. Justyna, ja też mu zazdroszczę ;)

E.P.Styczeń: Ekstra! Świetny reportaż - dużo bardzo fajnych momentów! A przeżyć z samochodem nie zazdrościmy! Masakra ;)

Dodaj komentarz

*
przerwij